Prezydent Sosnowca – Kazimierz Górski podczas debaty nad projektem budżetu miasta na rok bieżący i wieloletnią prognozą finansową zwrócił uwagę na fakt, że gmina posiada znaczny majątek. W istocie, dla przykładu, pomijając budynki i budowle, pomimo upływu dwudziestu lat od momentu transformacji ustrojowej, ponad 50% gruntów w Sosnowcu znajduje się w rękach miasta i państwa! Wszystkim się zdaje, że żyjemy w Polsce w tzw. dzikim kapitalizmie, ale to kto jest dominującym właścicielem, pokazuje prawdziwą naturę istniejącego systemu politycznego.
Prezydent Górski przytaczając ten argument chciał zapewne wskazać potencjalne źródło finansowania deficytu – czyli wyprzedaż majątku, której właścicielem jest aktualnie władza. Osobiście popieram pomysł sprzedaży tych wszystkich zasobów gminy, które nie są niezbędne dla realizacji zadań gminy, ani też nie planuje się ich pełnienia w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej – maksymalnie dwudziestu pięciu lat. W rękach prywatnych zasoby zazwyczaj wykorzystywane są bardziej efektywnie – przynosząc korzyści wszystkim – również w formie podatków. Wolałbym też aby możliwie jak największa grupa mieszkańców była również właścicielami części majątku nieruchomego, znajdującego się w mieście (choćby własnego mieszkania), w porównaniu do istniejącej sytuacji kiedy nieliczni politycy posiadają tak silną pozycję właścicielską, w porównaniu do przeciętnego Kowalskiego. Będąc właścicielem nie zostawia się majątku z dnia na dzień, wyprowadzając się do innego miasta czy państwa. Bardziej też dba się o tę własność i więcej interesuje, w jaki sposób załatwiane są sprawy publiczne.
To czym zasadniczo różnimy się z panem prezydentem, to cel na jaki skłonni jesteśmy przeznaczać przychody z ewentualnej sprzedaży majątku publicznego. Otóż w odróżnieniu od pana prezydenta, ja zakładam, że dochody uzyskiwane z tego tytułu powinny być przeznaczane wyłącznie na finansowanie inwestycji, a nie można z tych przychodów finansować, także pośrednio, wydatków bieżących. Ograniczenia takie wynikają także z istniejących przepisów prawnych, ale zdolni ekonomiści potrafią tworzyć różne „figury” dla realizacji zakładanych celów. Majątek publiczny w istocie warto więc przeobrazić – w pierwszej kolejności w infrastrukturę drogową – nie zwolni nas to jednak od dokonania niezbędnej restrukturyzacji kosztów w wydatkach bieżących.