Historyczna debata czy kampania wyborcza?
Grupa polityków SLD wyszła z inicjatywą promowania Edwarda Gierka. Cieszę się, że dzisiaj żyjemy w kraju, w którym nie rządzi Edward Gierek, bo pod jego rządami ktoś kto chciałby głośno mówić czy proponował uczyć w szkole na przykład o Katyniu czy prawach człowieka, tak jak dzisiaj politycy SLD – trafiłby w najlepszym razie do więzienia, na tzw. ścieżkę zdrowia - czyli pałowanie, które za podżeganiem Gierka zomowcy urządzali robotnikom z Radomia i Ursusa. Mając natomiast mniej szczęścia mógłby skończyć jak krakowski student Stanisław Pyjas - zamordowany w 1977 roku przez SB. To również za czasów jego rządów do naszej konstytucji wpisano wieczne braterstwo z ZSRR.
Natomiast jeśli dzisiaj ktoś chce promować Gierka w szkołach, a lista nazwisk pokrywa się z listami wyborczymi SLD, to nie mamy do czynienia z prawdą historyczną, tylko z propagandą wyborczą.
Znamienny i sprytny jest również proponowany przez inicjatorów temat debaty: „Dekada Gierka na tle PRL”. Bo rzeczywiście na tle całego okresu PRL i innych krajów demokracji ludowej, dekada Gierka pozytywnie się wyróżnia. Uprzemysłowienie, motoryzacja, budownictwo mieszkaniowe, pewne otwarcie na Zachód i nowe technologie, stosunkowa „odwilż” w sferze praw obywatelskich. W gospodarce nie należy wszak zapominać o idiotycznych planach pięcioletnich, nietrafionych inwestycjach, propagandzie sukcesu, czynach zjazdowych, które powodowały, że oddawane w pośpiechu budowle przez następne dekady musiały być remontowane – czego przykładem jest chociażby estakada i ślimak w centrum Sosnowca, poprawiany przez kilkanaście lat po jego uroczystym otwarciu przez pierwszego sekretarza.
Reasumując: prawda o Edwardzie Gierku i historii Polski – TAK. Propaganda, zakłamanie i indoktrynacja, jakiej przymusowo podlegaliśmy jako uczniowie szkół w latach 70-tych, kiedy rządził Edward Gierek; dzisiaj, wobec naszych dzieci – zdecydowanie NIE.