Kogo dzisiaj obchodzi sprawiedliwość?
Podczas ostatniej sesji Większość Rady Miejskiej przyjęła uchwałę komunalizującą 49% akcji Zagłębia Sosnowiec. Decyzja ta popierana była i oczekiwana przez dotychczasowego właściciela, ale także przez część kibiców i piłkarzy. Głosowałem przeciw tej uchwale będąc przekonany, że w dłuższej perspektywie, może ona przynieść więcej złego niż dobrego dla sportu, piłkarzy i większości mieszkańców Sosnowca.
Ponieważ podczas sesji nie było zbytniego klimatu do merytorycznej dyskusji w tej kwestii chciałbym w tym miejscu raz jeszcze krótko uzasadnić swoje stanowisko. Otóż zdrowy rozsądek i ogląd sytuacji pokazują, że tam gdzie działają prywatne podmioty, tam w dłuższej perspektywie następuje rozwój. Tam zaś gdzie działają podmioty publiczne – mamy do czynienia co najwyżej ze stagnacją. Każdy z nas potrafiłby przytoczyć dziesiątki przykładów ilustrujących to zjawisko. Wystarczy popatrzeć na prywatne fabryki samochodów, telewizorów, telefonów, piekarnie, mleczarnie, sklepy, stacje benzynowe itd. i spróbować przypomnieć bądź wyobrazić sobie, jeśli ktoś za młody by pamiętać, jak wyglądały te branże, kiedy zarządzało nimi państwo.
Dlaczego zatem – pomimo tej oczywistości – niektórzy proponują nacjonalizację czy jak w tym przypadku komunalizację sportu? Odpowiedź również jest oczywista, chociaż może niezbyt przyjemna dla zwolenników uchwały. – Dla pieniędzy. Chociaż wiele mówi się głośno o miłości do klubu, przywiązaniu i wierności, to z przykrością człowiek zdaje sobie sprawę, że za tymi wielkimi słowami kryją się całkiem prozaiczne oczekiwania i potrzeby – otrzymywania wysokiego wynagrodzenia – zarówno przez zawodników, jak i trenerów oraz pracowników, kibice zaś oczekują tanich, dofinansowywanych biletów. Nie ma w tym zresztą nic nagannego, że ludzie chcą dobrze zarabiać, a kibice tanio oglądać mecze i jako podmiot prywatny – nic by nam do tego. Sądzę nawet, że przy dobrej grze i sukcesach piłkarze w prywatnym Zagłębiu mogliby oczekiwać wysokich premii za zwycięstwa i sukcesy. Jednak w spółce z udziałem samorządu płace powinny pozostawać w określonej relacji do płac w innych instytucjach samorządowych. A z tego co się orientuję w PKM-ie, MZUiM-ie, szkołach czy wydziałach UM, dziewiętnastolatek bez wykształcenia nie może liczyć na zarobki rzędu 5000 i więcej.
Wydaje mi się niesprawiedliwe i niemoralne, wobec ludzi utrzymujących swoje rodziny, zmuszanie ich do finansowania, kosztem swoich niezbyt wysokich wynagrodzeń, znacznie wyższych zarobków piłkarzy i trenerów. Ale czy dzisiaj obchodzi kogoś sprawiedliwość?