Rybki połknęły haczyk
Taktyka obrana przez Prezydenta Górskiego okazała się skuteczna. Zamiast mozolnie poprawiać budżet, skuteczniejsza okazała się metoda, którą w swym wystąpieniu podczas sesji określiłem „sposobem na robala”. Pan Prezydent pokazał niektórym radnym robaczka, po czym go schował, by po chwili znowu go pokazać i wówczas rybki łyknęły robaczka razem z haczykiem bez większego oporu. Co mam na myśli?
Począwszy od barki, której groźba wstrzymania przysporzyła kilka głosów, poprzez remont jednej ze środulskich ulic, który popierał jeden z radnych, aż do modernizacji szpitala, na który Prezydent złowił ostatnie płotki. Zdziwiła mnie łatwość, z jaką prawie wszyscy radni ulegli tej banalnej technice oddziaływania na ludzi. W efekcie zamiast autopoprawki Prezydent mógł sobie pozwolić na autousterkę, która ignorowała zasadnicze uwagi i wady budżetu i przedstawił gorszy wariant, który radni zaakceptowali, przy jedynym moim głosie sprzeciwu.
Ciekawostką były podziękowania radnych lewicy dla Pana Prezydenta za usunięcie z budżetu pieniędzy na budownictwo socjalne oraz przywrócenie budowy sali gimnastycznej przy szkole na Zagórzu. Tyle, że autousterka nie zabierała żadnych pieniędzy z budownictwa socjalnego i zmniejszała środki na budowę sali w stosunku do wstępnego projektu. Podziękowania te zresztą niewiele różniły się od wystąpienia Skarbnika i Prezydenta, którzy zapewniali jakoby zmniejszyli planowane wydatki, uwzględnili uwagi radnych, jedynie o oszczędnościach nie rozmijając się z prawdą – kiedy mówili, że dopiero będziemy ich szukać. I w tych oparach absurdu Rada Miejska przyjęła budżet na 2010 rok.