Czy szpitale, przychodnie i sanatoria mają zarabiać?
Pod artykułem dotyczącym ostrzeżenia Pana ordynatora pojawił się komentarz, którego autor między innymi pisze:
…źródłem problemu jest system ochrony zdrowia w Polsce – a może jego brak? (…) Od kiedy wymyślono, że szpitale i sanatoria mają zarabiać, a nie leczyć potrzebujących, nie należy spodziewać się niczego dobrego…
Proszę wybaczyć ale wydaje mi się, że to właśnie postulat aby usługi medyczne przynosiły straty jest stosunkowo niedawnym wynalazkiem i dla mnie brzmi absurdalnie. Przedstawienie zaś zarabiania i leczenia jako wykluczającej się alternatywy nie jest zasadne. Medycy zarabiali odkąd świat światem i będą zarabiać póki ludzkość będzie istniała. Będą i leczyli i zarabiali jednocześnie. Po prostu ich usługi są innym potrzebne, a jak coś jest komuś potrzebne, to zazwyczaj gotów jest on za to zapłacić. Lekarze, pielęgniarki, dentyści, masażyści z kolei muszą z czegoś żyć i utrzymywać swoje rodziny więc muszą pobierać za swoje usługi wynagrodzenie – co wydawałoby się oczywiste. Jak zwykle w tego typu dyskusjach pada zawsze argument, że nie wszystkich jest stać. Nigdy, nigdzie nie było i nie będzie tak, że wszystkich na wszystko stać. Postulat aby wszyscy ludzie na świecie mieli znakomitą opiekę medyczną jest utopijny i szkoda czasu i energii aby skupiać na próbie jego realizacji wysiłek. To co natomiast warto, to zapewnić względnie dobry poziom świadczeń medycznych – również ludziom nie będącym w stanie pokryć koniecznego leczenia z własnej kieszeni.
Jeśli medycy mogą, a nawet powinni, zarabiać – to dlaczego firma, w której wykonują swoje usługi; szpital, przychodnia czy sanatorium – miałyby przynosić straty? Jeszcze dwa lata temu szpital na Zagórzu nie przynosił strat! I polepszał swoje wyniki! Prywatne przychodnie w Sosnowcu przynoszą dochody! Publiczne przychodnie się bilansują! No więc co – mogą nie przynosić strat, czy nie mogą?