Selekcjoner - Kazimierz Górski
Radca prawny UM podpisał się pod następującym stwierdzeniem, zamieszczonym na tzw. karcie uzgodnień do projektu uchwały RM, proponującej przejęcie klubu Zagłębie Sosnowiec przez gminę: „Pod względem formalno – prawnym nie wnoszę zastrzeżeń … z zastrzeżeniem opinii…”. Tak się zastanawiam - czy można jednocześnie – w odniesieniu do jednej i tej samej sprawy - „nie wnosić zastrzeżeń” i „zastrzegać”?
Wygląda na to, że Pan Prezydent Kazimierz Górski, idąc w ślady swojego słynnego imiennika - trenera oraz skupieni wokół niego działacze i fani piłki nożnej zamierzają realizować się w roli menadżerów, selekcjonerów, agentów sportowych i mecenasów sportu. To iście „piękna idea” – być mecenasem sportu – zwłaszcza gdy…
ten mecenat realizuje się za pieniądze innych. Daje to okazję do uczestnictwa we wspaniałych imprezach sportowych, otrzymywania gratulacji i hołdów wdzięczności od kibiców, działaczy, trenerów i zawodników. Ta wdzięczność jest jak najbardziej uzasadniona faktem, że Pan Prezydent właśnie im „dał” pieniądze, które wcześniej zabrał pod przymusem podatnikom – mieszkańcom Sosnowca.
Pozwoliłem sobie sformułować na komisji sportu RM uwagę, że chcąc przejąć klub przez gminę, prócz konieczności wyjaśnienia zgodności z prawem planowanego przejęcia, konieczne będzie moim zdaniem dostosowanie płac piłkarzy i trenerów do wynagrodzeń oferowanych w sosnowieckim urzędzie i podległych placówkach. O ile w prywatnej firme zarobki może sobie kształtować właściciel, o tyle w spółce dotowanej przez miasto, a tym bardziej w takiej, w której gmina jest współwłaścicielem, zarobki powinny moim zdaniem pozostawać w określonej relacji do innych, oferowanych przez Urząd – reprezentujący faktycznego pracodawcę, jakim są podatnicy – mieszkańcy. Nie do zaakceptowania moim zdaniem jest sytuacja, w której 19 – 22 letni młodzieńcy, bez wyższego wykształcenia otrzymywaliby wynagrodzenie porównywalne czy wyższe od stanowiska naczelnika w UM, czy dyrektora szkoły lub dowolnej, innej placówki, czy instytucji miejskiej. Płace te nie powinny moim zdaniem również rażąco odbiegać, na przykład od pensji pracowników obsługi administracyjnej szkół czy pielęgniarek, ciężko pracujących na utrzymanie swoich rodzin.
Osobiście uważam też, że wysokie płace oferowane młodym piłkarzom, bardzo często rujnują im życie, prowadzą do rodzinnych dramatów – wbrew pozorom są przyczyną ich nieszczęść i niepowodzeń. Zachłyśnięci „sławą”, splendorem i pieniędzmi, nader często porzucają rodziny i dzieci, o czym donoszą co i rusz media. Brak wiedzy i kultury, których braki wynikają z zaniechania wykształcenia zbyt wcześnie, powodują niejednokrotnie ich osobistą kompromitację, jak i miasta czy kraju, który reprezentują, nie mówiąc o jakiejkolwiek promocji.